BOTWINKOWE KASZOTTO

W końcu zaczynają się świeże warzywa. W kuchni można poeksperymentować z nowymi smakami. A ponieważ w tym roku postanowiliśmy zredukować ilość produktów odzwierzęcych w naszym jadłospisie, takie nowalijkowe dania idealnie się wpisują w jedzeniowe preferencje. Dzisiaj zrobiłam botwinkowe kaszotto z mlekiem kokosowym i tofu. Pyszne połączenie delikatnych smaków, bardzo sycące, a do tego mega szybkie.
Właśnie przed chwilą wpadł mi do głowy taki pomysł, że zamiast kaszy genialnie sprawdzi się czerwony ryż.
SKŁADNIKI:
pół cebuli
4 ząbki czosnku
2 pęczki botwinki
1 marchewka
tofu naturalne
3/4 szklanki kaszy jęczmiennej
pół brokuła, cytryna
szczypiorek
sól, pieprz
W garnku podsmażamy cebulkę pokrojoną w kosteczkę i plasterki czosnku. Marchewkę obieramy i trzemy na tarce na grubych oczkach. Wrzucamy do garnka i delikatnie dusimy. Dodajemy sól. Buraczki myjemy i kroimy w kosteczkę i wrzucamy do garnka, liście jeszcze nie. Dopiero jak warzywa w garnku zmiękną wrzucamy pokrojone liście i łodygi buraczka i blanszujemy. Dodajemy kaszę. Tofu kroimy w kosteczkę i obsmażamy na odrobinie oleju. Różki brokuła gotujemy al dente. Pół szklanki gorącej wody mieszamy z połową puszki mleka kokosowego. Wlewamy do garnka, dodajemy pieprz i mieszamy. Dla podbicia koloru i smaku wciskamy trochę soku z cytryny ( z około 1/6 owocu) . Dodajemy tofu i brokuła.
Podajemy udekorowane szczypiorkiem.

SMACZNEGO !!!

Inne propozycje z botwinką:
BOTWINKA NA LETNI PODWIECZOREK
POLĘDWICA CIELĘCA Z CZARNUSZKĄ Z SOSEM CEBULOWYM I BOTWINKOWYM RISOTTO
W przyszły wtorek zapraszam też na przepis na zupę vegebotwinkę.

Continue Reading

WIOSENNE PORZĄDKI #8 SZAFA

Moja garderoba robi się coraz mniejsza, ale zupełnie nie znaczy, że gorsza. Bardzo dużo ciuchów wcale nie oznaczało, że mam w czym chodzić. Z jednej strony nie wszystko do siebie pasowało, bo były to rzeczy przypadkowo kupione np. na wyprzedaży. Dobra cena, fajne to sobie kupię. A z drugiej większość z nich była słabej jakości i po kilku praniach wyglądały nieciekawie. Od kilku lat staram się usystematyzować to co mam, tak żeby dobrze czuć się w swoich ciuchach i nie tracić czasu na zastanawianiu się w co się ubrać.

Odgracanie garderoby to całkiem przyjemne zajęcie. Dla mnie proces, na początku bardzo trudny. Byłam zauroczona wielkimi garderobami z dużą ilością ubrać. W pewnym momencie zaczęło mi to przeszkadzać, bo w dalszym ciągu nie mam garderoby, a rzeczy w szafie kotłowały się i wypadały. Wielu rzeczy się pozbyłam, dużo też zostało. Rozpoczęłam do ograniczenia zakupów. Teraz uzupełniam tylko to co rzeczywiście jest mi potrzebne i korzystam z tego co już mam. W dłuższej perspektywie planuję zmniejszyć ilość moich ciuchów o połowę. Myślę, że to jeszcze potrwa, tak żeby było bardziej racjonalnie i ekologicznie.

Staram się nie wyrzucać bezmyślnie, tworząc przy tym góry niepotrzebnych śmieci. W pierwszej kolejności staram się przerobić albo dopasować rzeczy do mnie. Zdarza się jednak tak, że nie ma sensu czegoś przerabiać wtedy sprzedaję np. TUTAJ, lub oddaję znajomym. Zdecydowanie bardziej sprawdza mi się taki powolny proces, zamiast wyrzucania rzeczy dla samej idei porządku. Można się przez przypadek pozbyć całkiem fajnych rzeczy i żałować,

Sprzątanie najlepiej zacząć w wolne dni, takie jak weekend majowy. Na spokojnie wyjąć wszystko z szafy, przejrzeć przymierzyć i zadać sobie kilka pytań pomocniczych i zdecydować co dalej z danym ciuchem robimy.

Czy to na mnie pasuje ? Czy dobrze na mnie leży ? Być może nie wszystko jest perfekcyjne, za duże, za małe. Nie jest fajne wyjść z domu w rzeczach w których nie czujemy się komfortowo, które nie są do nas dopasowane. Tym niezbyt musimy powiedzieć do widzenia.

Czy rzecz pasuje do mojego stylu życia ? Wszystko zależy jak spędzamy wolny czas i gdzie pracujemy. Może zmieniliśmy pracę, albo pracujemy zdalnie, a może mamy zupełnie nieoficjalny styl i nie potrzebujemy pięciu sukienek wizytowych. A może zmieniliśmy hobby więc nie potrzebujemy już tyle odzieży funkcyjnej.

Czy to pasuje do mojego personalnego stylu ? Jedni uwielbiają styl luźny, casualowy, a inne z nas wolą ubierać się kobieco, elegancko. Jedni lubią jasne kolory, a inni ciemne. Jedni dobrze czują się w luźnych strojach, a inni w dopasowanych. Dla mnie najlepszy jest styl rockowy przełamany lnianymi rzeczami w lecie, ale dla kogoś zupełnie innego będzie to nie do przyjęcia.

Jak się w tym czuję ? Ubierając ubranie mamy zawsze jakieś odczucie. Może to być komfortowe, pięknie się w czym czuć, dobrze ale może to być zupełnie odwrotnie. Tak jakby ubranie było z innej bajki.

Czy rzecz nie jest poplamiona lub uszkodzona ? Czy chodzimy w czymś z przyzwyczajenia, starym, brzydkim? To nie jest dobra opcja, nawet w domu warto czuć się zadbanym i ładnie ubranym. Jeżeli nie da się ubrania naprawić lub dopasować to choć to może być ciężkie trzeba się będzie z nim pożegnać.

Czy ta rzecz pasuje do innych które mamy ? Często tak miałam, kupiłam dany ciuch bo bardzo mi się podobał. W domu okazywało się że do niczego nie pasuje więc nakręcało to spiralę kolejnych zakupów. Kupując coś nowego warto przemyśleć czy mamy chociaż trzy rzeczy z którymi je połączymy. W szafie też znajdują się takie perełki. To czas żeby zdecydować co z nimi zrobić.

Zatrzymałam tą rzecz z sentymentu ? Niektóre rzeczy przypominają miłe momenty w życiu, jak choćby suknia ślubna. Moja na szczęście była bardzo skromna i nie zajmuje wiele miejsca. Mam też buciki czy skarpetki z dzieciństwa, ale zupełnie nie mam potrzeby trzymać całej szafy na strychu zapchanej rzeczami do wspominków, typu pierwszy płaszcz, pierwsza sukienka. Czy na pewno jest nam to wszystko potrzebne ? Jeżeli coś jest piękne i dobrej jakości zostawmy, ale czasem trzeba zrobić więcej wolnego miejsca. Warto przemyśleć co jest naprawdę warte zostawienia. Żeby zatrzymać tą rzecz w pamięci można jej zrobić zdjęcie i fizycznie pozbyć się jej z szafy.

Warto poświęcić czas na wiosenne porządki garderoby. Pozbyć się rzeczy niepotrzebnych i odświeżyć to co mamy na nowy początek wiosny.
Warto pamiętać, że najbardziej ekologiczne i etyczne zakupy to te w naszej szafie. Mając dużo zapominamy co mamy, więc taka inwentaryzacja będzie jak poszukiwaniem skarbów w jeszcze zamkniętych galeriach.

Continue Reading

SAŁATKA WIOSENNA Z SELEREM NACIOWYM I POREM

Długi weekend majowy już niedługo się zacznie. Uwielbiam ten czas i w tym roku nie chodzi o wolne dni, bo tych nam ostatnio nie brakuje, ale o czas kiedy wiosna jest już w pełni.
W oknie widzę przez te kilka ostatnich dni białe od kwiatów czereśnie i jabłonie. Pięknie to wygląda, szkoda tylko, że tak krótko. Znowu jest ciepło na dworze. Z nowych budek wyglądają lokatorzy, szpaki i sikorki. Przysiadają na gałęzi i wyśpiewują swoje trele. W końcu można wpuścić świeże powietrze do domu. Wiosna w pełni.
W taki czas chciałoby się zjeść coś lekkiego, zielonego i bardzo wiosennego. Idealnie sprawdzi się sałatka z selerem naciowym, porem i wegańskim majonezem, który znajdziecie TU. Aż dziw, że taki pyszny.
Majonez trzeba zrobić dzień wcześniej i odstawić do lodówki, a przed samym podaniem jeszcze raz ubić, dzięki czemu będzie miał idealną konsystencję. Można go za to trzymać w słoiczku przez kilka dni. Nie ma co zrażać się, kiedy mikstura się rozwarstwi, trzeba poczekać co najmniej 24 godziny i zmiksować go ponownie.
Zaczynamy:

SKŁADNIKI:
seler naciowy
seler konserwowy
por
puszka ananasa
puszka kukurydzy
pół szklanki sypkiego ryżu
szczypiorek
majonez wegański

Ryż gotujemy zgodnie z instrukcją i studzimy. Pora kroimy na piórka i nasalamy na godzinę. Odciskamy. Seler kroimy w cienkie półplasterki, a potem wzdłuż. Seler naciowy odciskamy i kroimy na drobniej, a ananas w kosteczkę. Dodajemy pokrojony szczypiorek, kukurydzę i zimny ryż. Dodajemy majonez, odrobinę soli i pieprzu.

SMACZNEGO !!!

Continue Reading