CHLEB PSZENNO – ŻYTNI NA ZAKWASIE

Chleb pieczony w domu jest zdrowy i pyszny, szczególnie kiedy zawiera dużą ilość otrębów i nasion. Na początku zajmie to trochę czasu, jednak za każdym razem będzie coraz lepiej. Na początku proponuję chleb z dodatkiem drożdży, jednak w miarę eksperymentów przejdziemy do wypieków na samym zakwasie.
Zapach pieczonego chleba w domu tworzy atmosferę.

Robimy zakwas: najlepiej zacząć prace rano albo wieczorem i przez 5 dni wykonywać te same czynności. Zaczynam wieczorem. Garść mąki mieszam z taką samą ilością wody, aby powstało ciasto przypominające konsystencją ciasto naleśnikowe, przykrywam ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce.  Rano mieszam, a wieczorem dokładam garść mąki i tyle samo wody i mieszam.  Szóstego dnia w końcu można przystąpić do pieczenia naszego chleba. Chleb najlepiej piec co trzeci dzień, dlatego też w misce zostawiam część zakwasu i powtarzam te same czynności z dokarmianiem zakwasu przez kolejne dni. Jeżeli nie planujemy pieczenia chleba przez kilka dni zakwas należy włożyć do lodówki, jednak nie można go zakręcić w słoiku, musi mieć dostęp do powietrza. W niskiej temperaturze zakwas zostaje uśpiony. W takich warunkach przeżyje 7 dni bez dokarmiania. Siódmego dnia należy wyjąć go z lodówki, poczekać aż nabierze temperatury pokojowej, dołożyć garść maki i tyle samo wody, zamieszać i odczekać 12 godzin. Można go użyć lub znowu włożyć do lodówki do leżakowania.

Pieczemy chleb: mieszam ze sobą: 3 kubki mąki żytniej, 2 kubki mąki pszennej z otrębami i jeden kubek mąki chlebowej, 2/3 przygotowanego zaczynu i 4 dag drożdży rozpuszczonych w ok 2,5  kubkach ciepłej wody, płaską łyżkę soli i szczyptę cukru. Wszystko razem zagniatam przez chwilę. W razie potrzeby należy dodać jeszcze trochę ciepłej wody aby ciasto nie było zbyt zbite. Dodaję czarnuszkę lub zioła. Wałkuje w dwa rulony, wkładam do blaszki i zostawiam na godzinę do wyrośnięcia. Chlebek piekę w temperaturze 190 stopni przez 55 minut. Pieczenie jest zakończone gdy spód chleba jest przyrumieniony.

Smacznego!!!

Continue Reading

CALM

W natłoku obowiązków często zapominamy o chwili wyciszenia dla siebie. Przecież ważniejsze są zakupy, utrzymanie porządku w domu, czy dokończenie pracy na jutro. Czujemy przy tym ogromnym natłoku obowiązków, że musimy jeszcze nienagannie wyglądać i pięknie wyglądać. A gdzie przy tym wszystkim my?

Relaks jest dla naszego zdrowia niezbędny. Potrzebujemy jedynie inspiracji żeby przez chwilę wyłączyć się i odzyskać równowagę. Calm Michael`a Acton Smith`a to przewodnik i zbiór inspiracji do twórczego wyciszenia. Nie potrzeba nam specjalnej terapii czy wyszukanych zajęć z instruktorem, aby odzyskać spokój zgodnie z naszym stylem życia i realiami naszej codzienności. Wystarczy pół godziny dziennie w ciszy, z własnymi myślami i twórczym zajęciem lub ćwiczeniami czy choćby nawet sen w odpowiednim otoczeniu. W dzienniku/ poradniku  podpatrzymy inspiracje dzięki którym wyciszymy umysł, zrelaksujemy się a później z uśmiechem na twarzy wrócimy do rzeczywistości.

Dla mnie najlepszym wyciszeniem są kubek zielonej herbaty i lektura niezbyt stresującej książki, poradników lifestyleowo-modowy albo kieliszek wystawnego wina przy świetle naturalnej woskowej świecy  A dla Ciebie?

Continue Reading

BAWARIA W PIGUŁCE

Bawaria kojarzy się z dobrymi samochodami, piwem, Bayern Monachium i Alpy. Z Polski do Monachium najprościej dostać się samolotem lub  własnym samochodem, pamiętać jednak trzeba o plakietce ekologicznej  Umweltzone, po mieście można swobodnie poruszać się metrem. Przejazd z Krakowa do Monachium nie powinien zająć więcej jak 9 godzin. Nocleg zaplanowaliśmy w pobliskim Böbing w małym, ale dość komfortowym pensjonacie.

Atrakcje rozpoczęliśmy od wjazdu koleją na Zugspitze. Niesamowite widoki rozpościerały się zaraz po starcie kolejki, a potem było już tylko lepiej. Niesamowity ogrom Alp podziwiać można też z tarasów widokowych. Warto zabrać ze sobą nieprzewiewną kurtkę i czapkę. Ciepła kawa i ciacho w otoczeniu tak pięknych widoków na pewno pozostanie w waszej pamięci na dłużej. Zjazd w dół, a tu przepiękna panorama z Garmisch Partenkirchen w oddali.

Czas ruszać dalej. W mieście zwiedzanie najlepiej zacząć od Rynku z pięknym ratuszem. Szczególne atrakcje odbywają się tutaj po wygranym meczu Bayernu. Można się wspiąć na wierzę Kościoła Świętego Marka. Po pokonaniu 297 schodów zobaczymy panoramę całego miasta, a przy bardzo dobrej widoczności może uda się zobaczyć Alpy.

Czas na posiłek na ulicy Platz 9. Hofbräuhaus to jeden z najstarszych i najsłynniejszych browarów w Niemczech, swoją działalność warzelniczą rozpoczął w 1589 roku. Był to też ulubiony lokal Adolfa Hitlera. Piwo produkowane jest na miejscu i podawane w kilku wariantach. Wieczorami podawane jest tylko w monstrualnych kuflach, a biesiadnikom przygrywa orkiestra bawarska. W Hofbräuhaus serwowane są specjały kuchni bawarskiej. Zajadaliśmy się wspaniałą pieczoną golonką z pysznymi knedelkami, białe kiełbaski i oczywiście wielkie precle. Idąc za potrzebą, co jest naturalne po spożyciu piwa, w kibelku przygrywa nam tradycyjna muzyczka bawarska.

Drugi dzień rozpoczynamy od Audi Forum w Inglostadt. Najpierw mobilne muzeum. Mnóstwo samochodów i motocykli od początku historii motoryzacji do nowości. Część tych zabytków jeszcze często można spotkać na naszych drogach. W dość przyjemnej kawiarence można się nieco posilić, a w sklepiku obok kupić kilka pamiątek. W budynku naprzeciwko można zobaczyć i przymierzyć najświeższe samochody Audi jak też umówić się na jazdę próbną. Bardzo mili konsultanci pomogą nam wszystkim i udzielą profesjonalnej informacji.

Czas na trochę sportu. Allianz Arena to stosunkowo nowy obiekt, oddany do użytku w 2005 roku,  wybudowany za bagatela 340 mln euro. Najbardziej charakterystyczne są dach i fasada stadionu, wykonane z trzech tysięcy foliowych poduszek wypełnionych powietrzem, które mogą świecić w trzech kolorach. Możliwe również jest wejście na stadion. Zwiedzanie rozpoczyna się od środkowej części, potem dolnej prasowej, aż na końcu największej atrakcji jest oczywiście przebieralnia graczy i tunel na stadion piłkarski. W strefie kibica można zwiedzić interaktywną wystawę pokazującą historię si sukcesy klubu. W sklepiku klubowym oczywiście zaopatrzymy się w niezbędne gadżety z logo Bayernu. Wejście na stadion należy zaplanować wcześniej i zapoznać się ze strona internetową.

Ostatni dzień postanowiliśmy poświęcić w całości na BMW Welt. Podobnie jak w Audi zaczynamy od Muzeum BMW. Niezmienione logo przedstawiające krąg śmigła w kolorach bawarskich spaja lotnicze korzenie przedsiębiorstwa ze swoją alpejską lokalizacją. W muzeum same gratki dla fanów historii motoryzacji. Obok samochodów znajdziemy tutaj również motocykle, modele silników samolotowych i samochodowych i inne dziwne rzeczy. Wystawy zaprezentowane są w bardzo różnorodny sposób.  Oprócz BMW całe górne piętro zajmuje wystawa wiekowych i nowych Mini. Wracając do BMW Welt zachwycamy się oryginalną architekturą, szeroką ofertą aktualnych produktów BMW. Napotykamy na najnowsze modele samochodów, motocykli i skuterów. Możemy wsiąść, przymierzyć J, może coś wybrać, ale też odebrać swój nowy samochód.  Chwila przerwy na posiłek i drobne zakupy w sklepie z logowanymi gadżetami. Czas na Olympiaturm. Wieża wybudowana w 1968 roku na terenie Parku Olimpijskiego w Monachium. Mierzy 291 metrów. Na wysokości 190 metrów zlokalizowano punkt obserwacyjny, który odwiedziło już ponad 35 mln gości. Windą do punktu widokowego zajmuje 30 sekund. Widoki są rzeczywiście rewelacyjne, zobaczymy stąd zakłady BMW, Allianz Arenę, pozostałości po miasteczku olimpijskim i część starego miasta. Dopiero z takiej wysokości widać, że rzeczywiście nad miastem góruje Katedra Frauenkirche.  Punkt widokowy czynny jest do 23.00. Panorama miasta nocą jest jeszcze bardziej zadziwiająca niż świetle dziennym.  Na wysokości 182 metrów znajduje się obracająca restauracja, w ciągu 53 minut możemy obejrzeć pełną panoramę miasta. Można też przejść się po dachu stadionu olimpijskiego, my nie zdążyliśmy.
Jeszcze tylko po hotdogu i wracamy.  Wycieczka nie należy do najtańszych, ale jak to bywa w przypadku wyjazdów – warto.

 

Continue Reading