Patrząc na znanych i cenionych youtuberów czasem można odnieść wrażenie, że tacy ludzie są jak gwiazdy filmowe pewni swojego sukcesu i stroniący od zwykłych ludzi. W przypadku duetu Podróżovanie zupełnie nie ma nic z rzeczywistością. Pierwsze wrażenie było takie, że są szczuplejsi niż na filmikach, więc jest szansa że my też w rzeczywistości wyglądamy lepiej :). Łukasz i Kasia okazali się przemiłymi ludźmi, którzy nie tylko dzielą się swoją historią, ale też chętnie odpowiadają na nurtujące pytania osób które przyszły na spotkanie. Kolejnym elementem i też pokazaniem swojej prywatności realnym ludziom był pokaz campervana, który jest domem naszej pary. Każdy mógł wejść do busa, sprawdzić jak czuje się w tak malutkiej przestrzeni. Sama oglądając filmy myślałam, że jest tam więcej miejsca na szerokość.
Historia Podróżovanie zaczęła się podobnie jak wielu ludzi, którym w życiu brakowało czegoś świeżego, pieniądze i gromadzony majątek nie cieszyły, przestały być sensem życia. Trzeba było sporo odwagi, żeby rzucić wygodne życie i ruszyć w świat wybudowanym przez siebie campervanem. Ale patrząc właśnie na Kasię i Łukasza widać, że marzenia się spełniają, trzeba tylko ruszyć z miejsca. Wiele osób zastanawia się nad vanlifem, niektórzy już budują swoje campervany i pomoc osób, dla których vanlife stał się stylem życia na fooltime. Kto wie jaki jest nasz kolejny etap w życiu, bo przecież podróże małe i duże to to co uwielbiamy.
Biecz to takie małe, kameralne miasteczko, gdzie można poczuć taki sympatyczny klimat historii. Bylismy tu jakiś czas temu w zimie. Miasteczko nas zauroczyło. Musieliśmy tu wrócić na spokojnie i zagłębić się w historię oraz pospacerować między przepięknymi starymi budynkami i budowlami. Miasteczko otoczone jest murami obronnymi, na rynku stoi posąg kata, a tuż obok fary spoczywają mury barbakanu. Miasto otrzymało prawa miejskie od Bolesława Wstydliwego w 1257 roku podobnie jak Kraków. Na Bieczu spoczywała ważna funkcja obrony terenów na południowych stronach państwa polskiego na szlaku przebiegającym z Węgier na Ruś. Jednak oprócz obronności, stanowiło ważny ośrodek gospodarczy i handlowy. Biecz był wtedy jednym z największych miast w Polsce, w którym znajdowało się ponad 30 rodzajów rzemiosł, a wśród nich najintensywniej rozwijało się sukiennictwo i płóciennictwo oraz handel winem. Miasto stanowiło własność królewską. W czasie pobytów królowie sprawowali tutaj władzę, odbywali spotkania i narady polityczne, nadawali miastu liczne przywileje, podpisywali dokumenty mające duże znaczenie dla życia regionu i Królestwa. W Bieczu istniały trzy zamki w których często przebywali książęta i królowie szczególnie z dynastii Piastów i Jagiellonów. Wraz z rozwojem gospodarczym miasta rozwijała się też kultura i nauka. Już w drugiej połowie XIV wieku istniała tu szkoła. Wywodzi się stąd kilka wybitnych osobowości jak Marcin Kromer urodzony w bieczu historyk, geograf, dyplomata, biskup warmiński i kronikarz królów, Wacław Potocki największy poeta polski XVII w, a dodatkowo pełnił w Bieczu urząd podstarościego i sędziego grodzkiego. Okres świetności Biecza przypada na wieki XIV -XVII. Mieściła się tutaj siedziba Wyższego Sądu Prawa Niemieckiego oraz sądownictwo grodzkie i ziemskie. W 1616 roku Biecz otrzymał „prawo miecza”, czyli prawo do skazywania i wykonywania egzekucji, jak też posiadania własnego urzędu kata. W całej okolicy chwytano rozbójników, którzy napadali na kupców jadących szlakami handlowymi. Pojmanych opryszków osadzano w „turmie”, gdzie byli poddawani różnego rodzaju torturom. Na skutek częstych wyroków kary śmierci beiccy kaci zdobywali doskonałą praktykę i byli wypożyczani do innych miast za opłatą.
W drugiej połowie XVII wieku miasto zaczęło tracić na znaczeniu w wyniku zaraz, zmiany dróg handlowych oraz ogólnej sytuacji państwa polskiego. W wyniku pierwszego rozbioru Polski Biecz trafił pod zabór austriacki. Władze zaborcze zlikwidowały sądy oraz powiat biecki. W XVIII wieku miasto stało się własnością prywatną i utraciło status królewski. Biecz pełen jest starych zabytków nadających mu klimat. Do tych najznakomitszych należą Ratusz – najwyższa, pierwotnie gotycka budowla w Bieczu. Na wieżę ratuszową prowadzą drewniane schody, którymi można wejść na platformę widokową z której rozpościera się panorama na dolinę Ropy, Beskid Niski oraz Pogórze Karpackie. W piwnicach ratuszowych znajdują się lochy czyli turma, do których wtrącano skazańców. Kolegiata Bożego Ciała to okazały zabytek późnogotycki. Na wyposażenie wnętrza złożyły się trzy epoki: gotyk, renesans i barok. Do najcenniejszych elementów wyposażenia należą: renesansowe stalle oraz pomniki, obraz „Zdjęcie z krzyża” w ołtarzu głównym namalowany przez artystów z kręgu Michała Anioła, przedstawienia wykonane przez Stanisława Stwosza syna Wita Stwosza, polichromia prezbiterium zaprojektowana i wykonana przez Włodzimierza Tetmajera przy współudziale bieczanina Apolinarego Kotowicza ucznia Matejki. Do rzadkich zabytków należy też pulpit muzyczny z 1633 roku. Obok kościoła znajdują się średniowieczne mury miejskie, które są pozostałością po średniowiecznych murach obronnych otaczających gród na wzgórzu. Z czasem popadły w ruinę, a obecnie wzdłuż nich możemy przejść się alejką spacerową. Przechodząc na drugą stronę ulicy docieramy do ciekawej kamienicy z renesansową attyką to tak zwana „Stara Apteka”. W niej mieściła się najstarsza apteka na podkarpaciu. Obecnie znajduje się w niej muzeum, a w nim ekspozycja aptekarska oraz ekspozycje dawnej muzyki i rzemiosła. Oddziały muzeum stanowią również: Kromerówka w której znajdziemy ekspozycje poświęcone Marcinowi Kromerowi i Wacławowi Potockiemu, dalej baszta kowalska z galerią malarstwa. Za murami miejskimi znajdziemy Kościół Franciszkanów z XVII wieku, który należy do pierwszych klasztorów reformackich powstałych na ziemiach polskich. To zamknięta całość ze świątynią p.w. Św. Anny, klasztor oraz dziedziniec. Kościół jest w stylu barokowym o prostym jednolitym wystroju wnętrza. Po bokach ołtarza głównego znajdują się witraże wykonane wg projektu Stefana Matejki bratanka Jana Matejki. W podziemiach został pochowany poeta Wacław Potocki. Klasztor jest też właścicielem cennego księgozbioru, którego początki sięgają 1625 roku. Na wschodnim cyplu miasta stoi budynek ufundowany w 1395 roku przez Królową Jadwigę, która wiele razy przebywała w Bieczu. Był tam zlokalizowany Szpital Św. Ducha, który został hojnie wyposażony. Jest to najstarszy budynek szpitalny w Polsce. Obok szpitala znajduje się Gród Starościński, budynek który pierwotnie był siedzibą wójta Biecza. Został wzniesiony na początku w XVI wieku, a w XVII wieku przemieniony na zamek przeznaczony na siedzibę starosty oraz sądu. Urzędował w nim Wacław Potocki, a obecnie jest w nim szkoła. Przy Rynku niedaleko Muzeum Ziemi Bieckiej stoi Kamienica Chodorów, jedna z ciekawszych kamienic mieszczańskich, z zabytkową sienią zajezdną. Według podań jest to kamienica należąca do Zbója Becza – legendarnego założyciela miasta.
Będąc w Bieczu koniecznie zaglądnijcie do Binarowej. Znajdziecie tam przepiękny, drewniany kościółek wzniesiony około 1500 roku. Wnętrze pokryte jest malowidłami, na początku myślałam, że na płótnach, ale jednak na drewnianych deskach. Dekoracja sufitu w nawie i prezbiterium pochodzi z XVI wieku i została wykonana za pomocą specjalnych szablonów zwanych patronami. Polichromia nawy, kaplicy Aniołów Stróżów, ścian prezbiterium i zakrystii pochodzi z XVII wieku. Unikatową wartość mają utrwalone w malowidłach widoki XVII wiecznego Biecza. Znajdziemy tu też anioła z wąsami. Cennymi elementami wyposażenia jest krucyfiks z 1525 roku, rzeźby Matki Boskiej z ok. 1380 roku i czterech świętych dziewic z około 1410 roku. W lewym bocznym ołtarzu znajdziemy obraz Binarowskiej Madonny ofiarowany około 1665 roku przez Jana Kazimierza za pomoc w fortyfikowaniu Biecza. Ołtarz główny pochodzi z początku XVII wieku, to rzeźba Matki Boskiej z Dzieciątkiem z XV w.. Warto też zwrócić uwagę na belkę tęczową, ławki, konfesjonały czy ambonę, a nawet okucia drzwiowe z czasów powstania świątyni. Generalnie patrzcie na wszystko co piękne i zabytkowe. Kościółek ten jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO i chyba już wiecie dlaczego.
Ciekawostki o Bieczu:
Biecz to miasteczko w Małopolsce, położone 50 km od Tarnowa i 55 km od Nowego Sącza.
Biecz otrzymał prawa miejskie w 1276 roku, w tym samym co Kraków.
Biecz miał trzy zamki. Były to terenowe rezydencje królów i książąt Polski. Biecz był miastem częstych pobytów książąt i królów szczególnie z dynastii piastowskiej i jagiellońskiej m.in. Bolesław Wstydliwy i księżna Kinga, Leszek Czarny, Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, Królowa Jadwiga i Władysław Jagiełło, Władysław Warneńczyk, Kazimierz Jagiellończyk, Albrecht Habsburg, Jan Kazimierz, Królowa Polski i Węgier Elżbieta, Jan Kazimierz.
Król Władysław Łokietek zastanawiał się nad zmianą stolicy Polski do Biecza. Król ten przebywał tutaj z całym dworem od września 1311 r. do kwietnia 1312r w trakcie buntu wójta Alberta w Krakowie.
Zaręczyny Władysława Jagiełły z Anną Cylejską wnuczką Kazimierza Wielkiego odbyły się na zamku w Bieczu.
W 1228 roku na zamku w Bieczu został podpisany dokument potwierdzający ustną umowę księcia Konrada Mazowieckiego dotyczącą sprowadzenia Rycerzy Zakonu Najświętszej Marii Panny popularnie nazywanych Krzyżakami do Polski.
Biecz był jednym z największych miast Małopolski. W XVI wieku Biecz był czwartym pod względem wielkości miastem w Małopolsce. Otoczony był Murami obronnymi i kilkunastoma basztami oraz posiadał barbakan.
Biecz ma największy rynek z miast Małopolski w stosunku do reszty miasta ( rynek zajmuje ok.1/3 miasta). Świadczy to o handlowym charakterze miasta. Biecz był ważnym ośrodkiem handlowym, prowadził ożywiony handel winem węgierskim, a jego rola pod tym względem większa niż Krakowa. Biecz był znany również z produkcji sukna.
Biecz posiadał najstarszą aptekę na Podkarpaciu. Apteka Marcina Bariana Rokickiego została założona w XVI wieku i nosiła nazwę „Pod głową niedźwiedzia”. Obecnie mieści się tam Muzeum Ziemi Bieckiej.
W Bieczu znajduje się budynek Szpitala św. Ducha, uważany za najstarszy szpital w Polsce. Ufundowany został przez Królową Jadwigę w 1395 roku. Jego wyposażenie było jednym z najbogatszych w kraju.
Biecz posiadał własną monetę, była to szklana moneta pańszczyźniana w formie placów ze znakami pieczętnymi.
W skarbcu kościoła Bożego Ciała przechowywany jest feretron z obrazem Madonny Obozowej, przywieziony przez żołnierzy Jana III Sobieskiego, uczestników bitwy pod Wiedniem.
W czasach świetności w Bieczu istniało aż 7 kościołów.
W Bieczu istniała „Szkoła Katów”. Biecz posiadał „prawo miecza” czyli prawo skazywania i wykonywania wyroków śmierci i również prawo do posiadania własnego urzędu kata. W Bieczu można było ukończyć coś w rodzaju praktyk przed pełnieniem funkcji kata, ponieważ w okolicy Biecza rozbójników, którzy napadali na kupców jadących szlakami handlowymi na Węgry lub do Polski łupili i grabili przewożone cenne towary. Pojmanych przestępców tracono od razu przez ścięcie lub powieszenie. Nic dziwnego, że na skutek częstych wyroków kary śmierci kaci bieccy zdobywali dobrą praktykę i jako fachowcy wypożyczani byli do innych miast za opłatą. Wykonywali wyroki w Tuchowie, Tarnowie, Rzeszowie, Jaśle, Pilźnie czy Krośnie.
Marcin Kromer pochodzi z Biecza. To absolwent Akademii Krakowskiej i uniwersytetów w Padwie i Bolonii, gdzie zdobył tytuł doktora, biskup warmiński, sekretarz trzech królów Polski, geograf, historyk, dyplomata, muzykolog. Wsławił się napisaniem „Geografii i historii Polski”. Pomimo swojej sławy utrzymywał częste kontakty z rodzinnym miastem.
Powiedzenie „rozpuszczony jak dziadowski bicz” wzięło się również z miasta Biecza pierwotnie brzmiało „rozpuszczony jak dziad biecki”. Chodziło o to, że w XV_VI wieku miasto było bardzo zamożne i nawet „dziady uliczne” nie zadawali się byle jaką jałmużną. Bochenek chleba albo parę groszy taki dziad wyrzucał na ziemię. Trzeba było ofiarować drogie trzewiki, drogocenne tkaniny lub złotą monetę to wtedy przyjął. ( Ale łaska z ich strony).
W Miejscowości Binarowa znajduje się zabytkowy drewniany kościółek z XVI wieku wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Swoją drogą wnętrze jest przepiękne.
Koszty wyjazdu:
Muzeum Dom z Basztą: bilet normalny 10,00 zł, ulgowy 6,00 zł Kromerówka: bilet normalny 6,00 zł, ulgowy 4,00 zł Turma: bezpłatnie Baszta Kowalska: bilet normalny 6,00, ulgowy 4,00 zł Bilet zbiorczy: normalny 20,00 zł, ulgowy 14,00 zł Kościół Bożego Ciała: bilet normalny: 10,00 zł, ulgowy 6,00 zł, 30 minut przed nabożeństwem bezpłatnie
Każdy ma takie miejsce gdzie wakacyjny wypoczynek jest najbardziej wymarzony, ale też gdzie można poczuć, że wypoczywamy tak fizycznie jak też psychicznie. Dla nas takim miejscem jest Egipt. Ciepłe morze, plaża, mili ludzie i fajne hotele do wyboru. W tym roku wybraliśmy hotel Lazuli. Szybka decyzja i już na drugi dzień wieczorem byliśmy w Marsa Alam. W dzisiejszym poście postaram się przybliżyć wam trochę informacji, takich bardziej praktycznych, które mogą wesprzeć waszą decyzję o wyborze, albo wrę odwrotnie, wakacji w Egipcie. Nasz hotel: Lazuli to hotel pięciogwiazdkowy, przygotowany bardziej dla dorosłych przez co plac zabaw i zjeżdżalnie zlokalizowane były z drugiej strony hotelu, dzięki czemu na głównym basenie nie było słychać bawiących się dzieci. Hotel z jednej strony przestronny, dający poczucie komfortu, ale jak znajdziecie sobie skróty to wszędzie jest bliziutko. Hotel został wybudowany w 2021 roku, dzięki czemu wszystko jest tutaj nowe. Na plaży jak i na basenie jest przestronnie, każdy ma do swojej dypozycji parasol z leżakami. Plaża jest piaszczysta z łagodnym zejściem do morza. bardzo długi odcinek jest płytki. Z pomostu można zejść do snurklowania lub pływania w głębszym miejscu. Rafa natomiast dobrze się tu nie ma. Mimo próśb ludzie deptają korale łamiąc je, a odrastanie to proces długotrwały, około 1 mm na rok.Jest ładna w niektórych miejscach, szczególnie na końcu pomostu, ale ze względu na wysokie fale nie można było tu podpływać. Oferty skierowane są do Francuzów, Włochów, Niemców, Węgrów i Polaków, przez co nie ma tu Rosjan. Oceńcie sami czy dobrze. Ogród wypielęgnowany jest w najdrobniejszym szczególe. Jedzenie jest tutaj smaczne i urozmaicone, codziennie są inne dania do wyboru, świeże owoce, ciasta. Trzeba jednak wiedzieć, że w Egipcie nie podaje się wieprzowiny, więc kotlety i czy karkówka jest raczej nieosiągalna. Obsługa jest bardzo sympatyczna, uśmiechnięta i wszyscy są chętni do pomocy począwszy od kelnerów, panów pokojowych, a na ogrodnikach kończąc. Animatorzy też są sympatyczni i zachęcają do różnych aktywności których jest tutaj sporo jak np. zumba, streching, nauka tańców, siatkówka, aquqim i inne. Można tu pojeździć na wielbłądzie, ale nie wiem jak się do tego odnieść, może ktoś wie czy nie jest to dla wielbłąda bolesne lub zniekształcające jego kręgosłup.
PRZYDATNE INFORMACJE DLA OSÓB PRZYJEŻDŻAJĄCYCH
Na lotnisku musicie kupić wizę, która ważna jest 30 dni, kosztuje 25 dolarów. Przylatując na Półwysep Synaj czyli do Taby i Sharm el Sheikhu jesteście zwolnieni z tego obowiązku. Kupujcie w oficjalnym okienku, w dodatkowych biurach wizy sprzedawane są kilka dolarów drożej.
Zabierzcie ze sobą długopis, na lotnisku trzeba szybko wypełnić karteczkę z informacją wszego pobytu dla służb granicznych.
Biura podróży liczą wasze wakacje od dnia wylotu do dnia przylotu, czyli w większości przypadków wakacje na miejscu są o dwa dni krótsze. Np oferta 8 dniowa na miejscu wynosi 6 dni.
Trzeba wziąć pod uwagę, że hotel pięcio lub czterogwiazdkowy w Egipcie to nie to samo co w Europie, ale w dalszym ciągu to wysoki standard. Warto czytać opinie, ale też podchodzić do nich z dystansem. Niektórzy chcą wyłudzić zwrot kosztów wakacji.
Sprawdzajcie w ofertach czy plaża jest w pobliżu hotelu. Są hotele, z których naprawdę długo trzeba jechać hotelowym busikiem lub co gorsza płatnym na plażę.
Przyjęty jest tutaj zwyczaj dawania napiwków. Wypada dać napiwek kierowcy, który was wiezie do hotelu lub na wycieczkę, pokojowemu, kelnerowi który przynosi wam coś na plaży lub do stolika. Oczywiście nie ma takiego obowiązku, ale jest to takie docenienie czyjejś pracy, zazwyczaj jest to dolar lub dwa.
Dokładnie czytajcie oferty, bo jedna All Inclusive wcale nie musi być taka sama jak inna. To co nie jest zapisane w ofercie, raczej nie znajdzie się na miejscu. My o mało nie kupiliśmy wakacji bez bagażu nadawanego.
Zemsta faraona występuje niezwykle rzadko. Najczęściej problemy spowodowane są przejedzeniem i namieszaniem posiłków i różnych kolorowych napojów. Nam polecano trochę umiaru i probiotyki tak na tydzień przed wyjazdem jak również w trakcie, a jeżeli ich nie macie to kubeczek jogurtu naturalnego do śniadania.
Smarujcie się wysokimi filtrami słonecznymi. Przyjemny wiatr od morza sprawia, że nie czujecie rzeczywistej temperatury, ale słońce i tak zrobi swoje.
Nie wolno pić wody z kranu. To już krótka droga do Zemsty Faraona, czyli zmiany flory bakteryjnej w naszym przewodzie pokarmowym.
Leki takie jak węgiel czy Nifuroksazyd warto kupić w Polsce. Nifuroksazyd i Antinal to ten sam preparat. W hotelowej aptece może kosztować nawet ponad 10 dolarów, a w polskiej aptece 5 zł.
Fajnie jest zabrać ze sobą termos na wodę. Uzupełniacie zimnym napojem przy barze i nie musicie co chwilę chodzić po nowy napój. Tak samo macie zimny napój na wycieczce.
Nie zapomnijcie zabrać ze sobą butów do pływania. Na dnie Morza Czerwonego tak jak i na plaży są martwe części koralowców i muszli, na których bardzo łatwo się skaleczyć lub nawet przeciąć sobie stopę. Lepiej takich kłopotów uniknąć.
Zachęcam do kupowania kosmetyków słonecznych nie szkodzących rafom koralowym. Ja znalazłam takie w Rossmanie – Sun Ozon Kids. Kacper z kanału Okiem Kosmetologa rekomenduje pod względem bezpiecznego składu dla dzieci.
Jeżeli wybieracie się na kłady na safari koniecznie zabierzcie koszulę i spodnie z długimi rękawami i nogawkami. Piasek niesiony wiatrem potrafi bardzo dotkliwie wcinać się w skórę.
Nie polecam korzystanie z usług z wielbłądami lub końmi w miejscach takich jak pod piramidami, tam te zwierzęta są wykorzystywane maksymalnie do granic możliwości.
Z Egiptu nie wolno wywozić kawałków rafy koralowej, muszli czy skór egzotycznych zwierząt. Na lotnisku za coś takiego można dostać wysoką grzywnę albo nawet karę więzienia.
Do Egiptu nie wolno wwozić dronów. Trzeba na to specjalne pozwolenie z Ministerstwa Obrony. Za nielegalne wwiezienie i używanie dronów można dostać karę wiezienia nawet na rok lub bardzo dotkliwą karę pieniężną.
Zakupy starajcie się robić poza hotelem. W hotelowym sklepie potrafi być nawet pięć razy drożej niż na bazarku.
Co warto przywieźć z Egiptu: kawę z kardamonem, hibiskus, shishę, przyprawy, daktyle, słodycze z pistacjami i migdałami, perfumy są specyficzne ( ja ich nie lubię, ale widziałam, że sporo pań je kupuje), rękawicę do hammamu, szale z egipskiej bawełny. Na lotnisku w sklepikach ceny były bardzo spoko.
Pamiętajcie, że sprzedawcy wyznają zasadę towar macany należy do macanta. Jeżeli coś weźmiecie do ręki i tego nie kupicie, to raczej sprzedawca będzie was gonił, bo to już praktycznie wasze.
Na wycieczkach uważajcie na portfel, komórkę. Podobnie jak w większości miejsc turystycznych roi się od kieszonkowców.
W okolicy największych atrakcji turystycznych są dzieci które mogą wam zrobić zdjęcie, pod żadnym pozorem nie dawajcie im komórki lub aparatu. W najlepszym wypadku zażądają całkiem niemałej kwoty za zrobienie zdjęcia, a z droższym aparatem wam uciekną. Zaręczam, te dzieci biegają bardzo szybko. Podobnie jak kolesie z wielbłądami, jak nie zapłacicie to wielbłąd się nie położy.
Najpierw ustalacie lub negocjujecie cenę przejazdu taksówką, a dopiero później jedziecie.Taksówkarze potrafią też jeździć dwa razy tą samą trasę lub podwyższyć cenę nawet kilka razy.
Jeżeli czytacie bloga wiecie, że Krynica Zdrój to dość częsty kierunek naszych wypadów. Moim zdaniem warto tu przyjechać na weekend lub na jeden dzień. Przez ten czas można spokojnie odwiedzić wszystkie miejscówki.
Krynica Zdrój nazywana jest perłą polskich uzdrowisk z niezaprzeczalnym klimatem z jednej strony małego miasteczka, ale ma też coś z miejsca gdzie można się spotkać, zjeść coś smacznego i pospacerować. Już w XVIII wieku, kiedy tereny te należały jeszcze pod zabór austriacki doceniono właściwości lecznicze wód i zaczęto powoli przekształcać wieś w uzdrowisko. Największy rozkwit krynickiego uzdrowiska nastąpił w II połowie XIX wieku za sprawą Józefa Dietla. Powstały wówczas: Stare Łazienki Mineralne, Stare Łazienki Borowinowe, Dom Zdrojowy, drewniana Pijalnia Główna z deptakiem (dzisiejsza Pijalnia Słotwinka), liczne pensjonaty i teatr modrzewiowy. W 1909 roku odkryto jedną z najsilniejszych w Europie szczaw alkaicznych, zwaną od jego nazwiska Wodą Zuber. Dalszy prężny rozwój tego miejsca ułatwiło doprowadzenie kolei, dzięki czemu przed wojną Krynicę odwiedzało około 38 000 kuracjuszy rocznie. Wycofujący się Niemcy zabrali praktycznie wszystkie urządzenia, a wkraczająca armia radziecka zdewastowała wszystko co pozostało. Dopiero w latach 50-tych Krynicę udało się odbudować. Ponownie przyjeżdżają tu corocznie kuracjusze, aby popijając wodę i zażywając kąpieli reperować swoje zdrowie. Najbardziej znane wody to Jan, Zuber, Słotwinka i Tadeusz, a są uzyskiwane z odwiertów właśnie w Krynicy.
PIJALNIE WODY znajdują się przy głównym deptaku miasta, parku zdrojowym. Dostępne są naturalne wody lecznicze oraz naturalna woda mineralna Kryniczanka. Mają różne właściwości prozdrowotne, ale o tym warto poczytać na stronie internetowej Pijalni Głównej.
DEPTAK W KRYNICY to takie miejsce, które po prostu musi się odwiedzić. Zlokalizowane jest tu większość atrakcji Krynicy Zdroju, ale też prowadzi z Głównej Pijalni Wody do Pijalni Jan. Po drodze miniecie Stare Łazienki, Pijalnię Główną, Stary Dom Zdrojowy, Muszlę Koncertową, Nowy Dom Zdrojowy, Pomnik Adama Mickiewicza, Kościół Przemienienia Pańskiego, Pomnik Bogusława Kaczyńskiego, Fontannę Muzyczną czy Pomnik Nikifora Krynickiego, ale też piękne, zabytkowe wille i kilka klimatycznych knajpek.
Corocznie odbywa się tutaj Festiwal im. Jana Kiepury, którego wieloletnim dyrektorem był Bogusław Kaczyński. Jego pomnik znajdziecie przy deptaku w pobliżu muzycznej fontanny. Koncertu promenadowego na deptaku słucha wtedy około 20 000 osób. Na wspomnienie zasługuje również Forum Ekonomiczne, które od 1990 roku organizowane jest w Krynicy Zdrój. To spotkania przedsiębiorców i polityków z Europy Centralnej i Wschodniej, a także gościli przedstawiciele krajów Europy Zachodniej i krajów arabskich.
Nikifor był Łemkiem, cierpiał na zaburzenia słuchu i mowy przez co uznawany był za dziwaka. W akacji „Wisła” wysiedlany był kilkakrotnie na ziemie odzyskane, ale zawsze wracał piechotą do Krynicy. Choć nie umiał czytać i pisać jego pasja malarska wzniosła go na wyżyny. Był przedstawicielem sztuki naiwnej, prymitywistą. Malował akwarelą i ołówkiem. Jak to często bywa na świecie został doceniony wcześniej niż w Polsce. Jego prace zostały wystawione w Paryskiej Garerii Diny Vieny, a potem na całym świecie. Obecnie w Krynicy praktycznie przy głównym deptaku w tzw. „Romanówce”znajdziemy MUZEUM NIKIFORA. Zgromadzone zostały tu zdjęcia, pamiątki i przede wszystkim prace tego lokalnego artysty.
Jedną z atrakcji krynickich jest KOLEJKA NA GÓRĘ PARKOWĄ. Fakt, że przejazd najbardziej doceniają maluchy, szczególnie, kiedy po remoncie przed wjazdem wyświetlana jest animacja przenosząca trochę w inny czas. Przejazd jest dość krótki, ale jeżeli nie chce się wam wchodzić na Górę Parkową, to właśnie opcja dla was. Pierwsi turyści mogli skorzystać z niej 17 grudnia 1937r. Krynicka kolejka była wtedy drugim tego typu obiektem w Europie. Na trasie długości 642 m pokonuje ona 142 m różnicy wzniesień. Dolna stacja kolejki znajduje się na tzw. Janówce, pomiędzy „Hydropatrią”, a Hotelem „Prezydent”.
GÓRA PARKOWA to szczyt o wysokości 741 m.n.p.m, a park na jej zboczach jest świetnym terenem spacerowym znajdujących się praktycznie w centrum miasta. Znajdziemy tu stawy, altany, figurę Matki Boskiej i Michasiową Polanę gdzie kuracjusze mogą odpocząć po niezbyt wyczerpującym spacerze, wytryska tam też źródełko wody mineralnej nazywane „Bocianówka” i oznaczone figurką bociana z dzieciaczkiem na szyi. Na szczycie znajdziemy stację kolejki, restaurację i zjeżdżalnie. Z punktu widokowego roztacza się przepiękna panorama Beskidu Sądeckiego, Beskidu Niskiego, a przy dobrej widoczności Tatr.
MUZEUM ZABAWEK prowadzone jest przez małżeństwo pasjonatów którzy dbają o dziedzictwo jakim są zabawki. Znajdziecie tu ponad 3 600 światowej klasy eksponatów. Gwarantuję, że największą frajdę ze zwiedzania mają przede wszystkim dorośli przenosząc się w czasy swojego dzieciństwa wyszukując swoje ulubione zabawki.
WIEŻA WIDOKOWA W KORONIE DRZEW w Krynicy-Zdroju to pierwsza w Polsce wieża w koronach drzew o drewnianej konstrukcji, z której można spacerując podziwiać piękno okolicy. Drewniana konstrukcja o wysokości 49,5 metra zlokalizowana jest w paśmie lasów Jaworzyny Krynickiej, na szczycie stacji narciarskiej Słotwiny Arena (896 m n.p.m). Trasa do wieży prowadzi po specjalnie przygotowanej „drewnianej ścieżce”, która wznosi się stopniowo do góry. Podtrzymywana jest przez 18 wież wsporczych i 87 słupów. Do budowy zastosowano drewno z robinii akacjowej. Łączna długość ścieżki wynosi 1030 metrów. Dzięki stopniowemu nachyleniu między 2-6 % cała trasa drewnianej ścieżki i Wieży dostępna jest dla osób z niepełnosprawnościami i rodzin z dziećmi w wózkach.
JAWORZYNA KRYNICKA to szczyt na wysokości 1114 m.n.p.m. Porośnięty jest lasem mieszanym bukowym, świerkowym i jodłowym. Na wschodnim zboczu znajduję się Kamień Diabelski – pomnik przyrody, z którym związana jest legenda. Na szczyt można dostać się kolejką gondolową lub czerwonym szlakiem.
Kolej Gondolowa na Jaworzynę Krynicką to jedna z najnowocześniejszych i najdłuższych tego typu kolejek w Polsce. Każdy wagonik mieści 6 osób. Sama jazda na szczyt jest bardzo przyjemna i trwa ok. 7 minut. Po drodze można podziwiać piękne widoki Beskidu Sądeckiego, a przy dobrej pogodzie także Tatry. Dolna stacja kolejki znajduje się w dolinie Czarnego Potoku w Popradzkim Parku Narodowym.
Będąc na szczycie koniecznie trzeba wejść na nową platformę Platformę Widokową 360. Co fajne widoki są tu na wszystkie cztery strony świata: Beskid Niski (Podgórze Ciężkowickie, Dynowskie), Bieszczady, Połoninę Rivną (Ukraina), Góry Czerchowskie (Słowacja), Tatry Niżne oraz Wysokie z najwyższym szczytem Słowacji – Gerlachem, Tatry Bielskie, Zachodnie oraz Małe Pieniny.
MUZEUM TURYSTKI GÓRSKIEJ to jedno z kilku działających w polskich górach pokazujące historię i tradycję uprawiania turystyki górskiej w Polsce oraz na terenach, które kiedyś należały do Polski. Muzeum na Jaworzynie krynickiej otwarto w 1970 roku. Jego ekspozycja poświęcona jest przede wszystkim historii turystyki na terenie Beskidu Sądeckiego oraz walkom partyzanckim w paśmie Jaworzyny Krynickiej. My byliśmy w muzeum bezpłatnie.
Miejscami godnymi polecenia jest karczma Krynicka Koliba na Jaworzynie i karczma Złoty Róg na drodze wyjazdowej z Krynicy, tu szczególnie polecamy kwaśnicę i żurek z grzybami.
Do Krynicy spokojnie możecie dostać się np. z Krakowa autobusami i wygodnie pociągiem, oczywiście też własnym samochodem, ale wtedy polecam przyjazd rano lub wieczorem, ponieważ później na wjeździe korki potrafią być naprawdę długie.
KOSZTY:
Muzeum Zabawek: bilet normalny 21,00 zł, ulgowy 17,00 Muzeum Nikifora: bilet normalny 21,00 zł, bilet ulgowy 16,00 zł Bilet na kolejkę gondolową na Jaworzynę: bilet góra dół normalny 45,00 zł, ulgowy 39,00 zł, pies 10,00 zł, bilet góra lub dół normalny 30,00 zł, ulgowy 25,00 zł, bilet góra dół + platforma normalny 59,00 zł, ulgowy 51,00 zł, Bilet na Platformę 360 normalny i ulgowy 17,00 zł, Bilet łączony Jaworzyna + Parkowa + Platforma Widokowa 360: normalny i ulgowy 72,00 zł ( naszym zdaniem ten bilet opłaca się najbardziej) Kolejka na Górę Parkową góra dół : normalny 25,00 zł, ulgowy 20,00 zł, pies 5,00 zł, góra lub dół normalny 20,00, ulgowy 16,00 zł
Bilet na wejście na Wieżę widokową normalny 59,00 zł, ulgowy 53,00 zł Bilet na wejście na Wieżę widokową + wjazd koleją krzesełkową normalny 69,00 zł, ulgowy 59,00 zł, Bilet na wejście na Wieżę widokową + wjazd i zjazd koleją krzesełkową normalny 79,00 zł, ulgowy 69,00 zł, Bilet na wjazd i zjazd koleją krzesełkową normalny 39,00 zł, ulgowy 30,00 złl